Dzisiaj jest Piątek, 18 Maja 2012
Nasze informacje
Sonda
Jak Wam poszła matura?
zagłosuj
Jak Wam poszła matura?
Super! Nie spodziewałam/ em się, że będzie tak łatwo.
Całkiem dobrze. Drobne potknięcia motywują do dalszych wysiłków!
W miarę dobrze.
Różnie. Miało być zdecydowanie lepiej.
Fatalnie.
Wybierz przedmioty zdawane na maturze
Musisz wybrać co najmniej 1 przedmiot.
(Anty) 100dniówka - Dlaczego nie lubimy 100dniówki

 


Życie większości maturzystów dzieli się na dwa etapy – od początku września do dnia studniówki i od dnia studniówki do tego co ma nastąpić potem, a o czym wspominać w tej chwili chyba nikt nie chce. Dlaczego „większości”, a nie „wszystkich”? Okazuje się, że nie dla każdego licealisty maturalny zegar tyka tak samo.

 

Polska studniówka, choć daleko jej jeszcze do amerykańskich rewii kończących się najczęściej w motelowych pokojach, zaczyna bardziej przypominać galę rozdania Fryderyków, niż imprezę młodzieży licealnej. Niezapomniany smak kanapek piętrowych typu „gąbka” ( im dłużej trwała impreza, tym były one bardziej miękkie i rozlazłe), ręcznie wykonana dekoracja sali podczas legalnych wagarów ( za przyzwoleniem wychowawcy!) i muzyczny zespół w stylu „local band”, który wypełniał salę dźwiękami piosenki „Majteczki w kropeczki”, odchodzą w niepamięć. Ich miejsce zajmuje profesjonalny catering, dekorator i DJ. Większość traktuje to jako naturalną kolej rzeczy, ale dla części osób to co teraz nazywane jest studniówką, w żadnym wypadku na owo miano nie zasługuje.

 

Powody?

 

Fora internetowe pękają od nich w szwach. Brak odpowiedniego partnera to problem numer jeden. Z zupełnie niewytłumaczalnych przyczyn zakłada się, że każdy licealista „kogoś ma”. Jeżeli nie ma, to mieć powinien, co zmusza go do żmudnych poszukiwań i czasami doprowadza do frustracji. „Nieposiadanie kogoś” bowiem oznacza, że jest się w jakimś sensie ułomnym i nieprzystosowanym do życia w społeczeństwie - no bo każdy przecież kogoś „ma” - koleżankę, kolegę, przyjaciela, chłopaka, dziewczynę, etc. A jeżeli nie ma, to nie ma się też z kim bawić, kiedy wszyscy inni polerują parkiet skórzanymi podeszwami.

 

A skoro jesteśmy już przy podeszwach, to warto wspomnieć o stroju balowym, który, o ile dla płci męskiej najczęściej pozostaje obojętny, o tyle dziewczynom spędza sen z powiek. Problem jest jednak bardziej złożony, niż sam wybór odpowiedniej sukienki. Musi być wyjątkowa, świetnie leżeć i ładnie komponować się z całym anturażem, to oczywiste, kłopot jednak pojawia się gdy jej cena zdecydowanie przewyższa planowany przez rodziców budżet, albo, co gorsza nie ma takiej która spełniałaby owe kryteria. Serca ojca i matki bywają miękkie i podatne na manipulacje, ale nadmiernie krytyczna samoocena niekoniecznie. Do tego dochodzi najczęściej presja rozmiaru „xs” i liczne grono koleżanek, za którymi biega wianuszek facetów. Czy to może zachęcić młodą dziewczynę do studniówkowej zabawy?

 

Ludzi w klasie, także tych w rozmiarze „xs”, podobnie jak rodziny, się nie wybiera. Skutkuje to najczęściej podziałami i nieprzyjemną, konfliktową atmosferą, którą wiele osób stara się zakamuflować pod kryptonimem „studniówka”. Są jednak tacy, dla których gra nie jest warta świeczki i najzwyczajniej w świecie wolą po prostu nie iść, niż symulować miłość do całego świata. Spotyka się to najczęściej z brakiem akceptacji nie tylko ze strony rówieśników, ale także nauczycieli, a także samych rodziców, którzy próbują oddelegować swoje dziecko na studniówkę na siłę. Czasami okazuje się, że mają rację, ale z niczym nie należy przesadzać – opór materii może być uzasadniony.

 

Problemem dla anty-studniówkowych internautów jest obecność nauczycieli, która często bywa niewygodna, i to nie tylko wtedy, kiedy pod stołami leje się wódka, a nad stołem pojawia się szyderczo uśmiechnięta twarz wychowawcy. Niestety ta sprawa wydaje się dość prosta – byli, są i będą obecni na balach maturalnych. Fakt, że mogą czasami krępować swoją obecnością i ograniczać swobodę przez nieustanną obserwację, nie powinno determinować przebiegu imprezy tym bardziej, że oni sami często świetnie się bawią, a ich zachowanie bywa pozorne – przecież muszą trzymać fason! Sprawą o podobnym poziomie nierozwiązywalności jest polonez. Polonez był, jest i będzie, ponieważ stanowi nieodłączny element każdej imprezy studniówkowej. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie każdy lubi tańczyć – to raz. Dwa – pompatyczny przemarsz przez salę gimnastyczną lub (o zgrozo!) profesjonalną salę bankietową, nie jest atrakcyjną formą spędzania wolnego czasu, a trzy – bywa i tak, że na dobór i ustawianie par ma wpływ wzrost, wygląd i fory u nauczyciela WF-u, a nie wyczucie rytmu. To wszystko sprawia, że Polonez traci swoje artystyczne walory i zaczyna przypominać konkurs piękności.

 

Czy to wszystkie powody, dla których nie lubimy studniówek i nie chcemy w nich uczestniczyć? Oczywiście, że nie. Wybaczcie jednak, że nie pokuszę się o opisanie wszystkich napotkanych w Internecie postów – można by o tym napisać książkę. Jedno jest jednak pewne. Studniówka to wspaniała okazja do integracji, dobrej zabawy i zakończenia jednego z kolejnych etapów życia, ale im bardziej przypomina prom ball, tym dalej jej do szkolnej zabawy dla wszystkich maturzystów, bez względu na wygląd, zasobność portfela czy stan uczuć.

 

Olga Ziółkowska

 

Poradnik maturzysty
Newsletter
Konkursy