Matura już niedługo, ale wcześniej coś o wiele bardziej przyjemnego – studniówka. Przyjemnego o tyle, o ile mamy z kim na imprezę pójść. Brak osoby towarzyszącej przestaje jednak być problemem. Kończy się trend zapraszania na studniówkę „koleżanki koleżanki” czy też „kolegi kolegi” – z pomocą przychodzi Internet.
Nie jest rzeczą nową, iż na studniówkę samemu pójść nie wypada. Nie wszyscy jednak mają to szczęście i posiadają druga połówkę gotową towarzyszyć im w ten wyjątkowy wieczór. Jeśli jednak mamy trochę grosza w kieszeni i nie zamierzamy wydać wszystkiego na kosztowne kreacje, alkohol, biżuterię, fryzjera, kosmetyczkę itp. – możemy część środków przeznaczyć na … wynajem partnera/partnerki.
Wraz ze zbliżającym się sezonem na studniówki w Internecie pojawiły się ciekawe ogłoszenia typu „Urocza, towarzyska Kasia chętnie potowarzyszy samotnemu chłopcu na studniówce. Koszt X zł.”. Oferty partnerów studniówkowych pojawiają się nie tylko na portalach społecznościowych, ogłoszeniach drobnych lecz nawet na Allegro, gdzie zdesperowane osobniki mają okazję wylicytowania wymarzonego partnera. Do „ofert” bardzo często dołączane są zdjęcia. W dużej ilości przypadków istnieje także możliwość wcześniejszego spotkania się przyszłej pary w celu zapoznania się i sprawdzenia, czy dana osoba rzeczywiście nam odpowiada.
Co jeszcze kryje się za ogłoszeniem? Czy taka „sprzedajność” to coś normalnego? Czy jest to rezultat obecnych czasów? Trudno uwierzyć, iż nie można znaleźć odpowiedniego kandydata/kandydatki na tę wyjątkową imprezę wśród znajomych. Ale widocznie do tego prowadzą dzisiejsze czasy – parterów na bal szukamy w Internecie, może niedługo do Internetu w całości przeniosą się studniówki?
Kolejne pytanie, które nasuwa się na myśl, to jaki odsetek tych spotkań dochodzi naprawdę do skutku? I ile kończy się sukcesem? Jednak w przypadku gdy mamy pójść na studniówkę sami i patrzeć jak nasi znajomi dobrze się bawią ze swoimi parterami, oferta „Przystojny, dobrze tańczy, nie upija się. Tanio.” – kusi.



